|
|
|
 |
|
|
|
PANAMA, prowincja Darien |
text: Dodek Piltz |
|
|
|
|
|
Garachine trudno nazwać
miasteczkiem, czy też osadą.
Umówmy się, że jest to coś
pośredniego położonego nad
zatoką panamską. Kontakt ze
światem jest utrzymywany
głównie drogą morską. Pomimo
tego pojęcie takie jak port
czy keja tu nie istnieje.
Przybywające tu łodzie i
statki podpływają na ile
mogą najbliżej lądu, aby
osiąść na dnie w trakcie
odpływu. Rybołówstwo
jest zajęciem
większości ludności. Rytm
życia jest tu dyktowany
godzinami przypływów i
odpływów.
Ewenementem jaki tu spotkałem był bar z kratą.
Cała ta aranżacja nie
pasowała mi do
tutejszych mieszkańców,
którzy są mili i pogodni.
Garachine, tak jak cała
prowincja Darien, to jest
coś unikalnego. Pomimo
krótkiego i nieplanowanego
pobytu jestem bardzo
zadowolony, że okoliczności
łagodzące rzuci ly mnie w te
strony.
Z rana dane mi było przemaszerować kilkaset
metrów po dnie morskim do
czekającej motorówki, aby
ruszyć w kierunku Narodowego
Parku Darien via Yaviza. |
|
| |
|
|
|
|
|