|
|
|
 |
|
|
|
PANAMA, prowincja Darien |
text: Dodek Piltz |
|
|
|
|
|
Święto rzecz święta. W dni
świąteczne lokale lubią też
raczyć się odpoczynkiem.
Korzystając z wolnego czasu
wyruszają w odwiedziny do
sąsiednich osad, albo
pobyczyć się na plaży nad
rzeką. Właśnie miałem
przyjemność maszerowania
przez kilka kilometrów z
grupą udającą się do 'Playa
Bianca'. Po kilku
kilometrach wspólnego marszu
nasze drogi się rozeszły.
Oni w kierunku rzeki, a ja w
kierunku dzikiej dżungli.
Następnego dnia popłynąłem z Sambu w
dół rzeki, aby dotrzeć do
osady zamieszkałej również
przez grupę etniczną Wounaan
i Embera - La Chunga.
Leżącej nad rzeką o tej
samej nazwie. Chunga jest to
też nazwa pewnego gatunku
palmy, której włókna są
używane do wyplatania
ozdobnych talerzy, koszyków
i masek.
Zaraz po dotarciu na miejsce
wyruszyłem wraz z
przewodnikiem do dżungli.
Udaliśmy się w kierunku
nieopodal leżących gór.
Przemierzaliśmy tereny
zapierające dech w piersi.
Poznałem dodatkowo trzy
nieznane mi gatunki owoców
jadalnych. A na dodatek
natknęliśmy się na 'Harpy
Eagle' siedzącego na koronie
drzewa, kilkadziesiat metrow
nad ziemią. Był to
niesamowity widok, jak i
przeżycie również.
Po
powrocie wtopiłem się w
codzienne życie mieszkańców.
Nawet wziąłem udział w
naradzie z tutejszym szefem Manikidu (zdj. 15).
Następnego dnia z rana
wyruszyłem w kierunku
pomostu na Rio Sambu, aby
złapać jakąś okazję. |
|
| |
|
|
|
|
|