|
|
|
 |
|
|
|
PANAMA, prowincja Darien |
text: Dodek Piltz |
|
|
|
|
|
Podróżując po peryferiach
świata nigdy nie jest się
pewnym dokąd się dotrze.
Najważniejsze, aby posuwać
się do przodu i nie stać w
miejscu. To też ostatecznie
z La Chunga dopłynąłem do
Sambu, a nie jak planowałem
do La Palma. Pusty pas
startowy w Sambu dawał tylko
pozory kontaktu ze światem
nie dając możliwości w
najbliższym czasie dostania
się do La Palma. Wobec tego
zdecydowałem odwiedzić osadę
Bayaman.
Położona nad Rio Sabalo, kilka kilometrów w
górę rzeki od Sambu. Gdyby
nie szkoła i dzieci ubrane w
mundurki, to można by
powiedzieć, że znalazłem się
w innym świecie. Byłem wśród
prawdziwych Embera. Jedyną
anomalią, jaką spotkałem, to
były szerokie schody do
jednego z domów. Spowodowane
to było bardzo podeszłym
wiekiem właściciela.
Po powrocie do Sambu szczęście się do mnie
uśmiechnęło. Okazało się, że
mogę popłynąć do Garachine.
A stamtąd następnego dnia
będzie łódka do La Palma.
Była to specjalna łódź
pościgowa. Płynięcie z
szybkością 90 km/h po krętej
Rio Sambu troszkę
podpompowało adrenalinę. Po
niecałych czterdziestu
minutach od wypłynięcia
zamajaczyły kontury
Garachine. |
|
| |
|
|
|
|
|